WYTRZYSZCZKA - zamek TROPSZTYN

"W ogóle nie czuć tu historii" - takie słowa usłyszeliśmy mimochodem, podczas wspinaczki na wieżę zamku Tropsztyn. Cóż - czasami kopie przewyższają oryginały. Ale do rzeczy... Zamek Tropsztyn trudno przeoczyć. Jadąc drogą z Brzeska do Nowego Sącza wznosi się on majestatycznie na cyplu po lewej stronie drogi. Od razu zwraca uwagę prostokątna baszta, wystająca ponad korony otaczających warownię drzew. Samochód można zostawić na przyzamkowym parkingu lub przy zajeździe "Biały Domek" (tak my uczyniliśmy). Krótki spacer, przejście dość ruchliwej drogi i zaczęliśmy łagodnie podchodzić pod zamek. Spacer dookoła murów zakończyło dojście do zamkniętej, żelaznej bramy, na której umieszczono kołatkę z wyraźnym poleceniem "Kołatać !".
STUK, STUK ! Po chwili drzwi w bramie otworzyły się i ukazała się uśmiechnięta twarz gospodarza zamku, zapraszającego do wewnątrz. Bilet-cegiełka kosztuje 5 zł i oto wchodzimy na obszerny, tonący w kwiatach dziedziniec. Na murach wymalowano brązową linię, obrazującą ile z zamku pozostała, zanim spadkobiercy Andrzeja Benesza nie rozpoczęli rekonstrukcji. Niewiele tego było... Dziś zaś odbudowana twierdza urzeka klimatem. Z głośników płynie na przemian peruwiańska i średniowieczna muzyka, a gospodarz zachęca nas do zwiedzania.
Wędrując za strzałkami, najpierw trafiliśmy do lochów. Tu zwracają uwagę niepozorne drzwi będące być może wejściem do biegnącego pod Dunajcem tunelu, łączącego (ponoć) zamek z kościołem w pobliskim Tropiu. Z lochów wspinamy się coraz wyżej i wyżej, mijamy pomieszczenia, w których urządzono m.in. plac zabaw dla dzieci, i oto stajemy na szczycie baszty (w przyszłości będzie to pierwsza baszta wyposażona w... windę). Z jej szczytu spoglądamy na Dunajec rozlewający się u stóp zamku w Jezioro Czchowskie, sanktuarium Św. Andrzeja Świerada w Tropiu, pobliską przeprawę promową oraz Pogórze Rożnowskie. Stamtąd szlak prowadzi nas na mury oraz krużganki otaczające dziedziniec. Obecnie znajduje się tu wystawa sztuki współczesnej. Znajdziemy tu także kawiarenkę i sklep, w którym, oprócz pamiątek, można kupić także ozdoby i rękodzieło o wzorach rodem z przedkolonialnego Peru.
Do zamku Tropsztyn warto zawitać od dwóch porach dnia: 11.30 oraz 15.30. Wtedy to, w sali kinowej wyświetlany jest godzinny film opowiadający dzieje właściciela zamku Sebastiana Berzewiczego (panującego także w Niedzicy), jego miłości do inkaskiej księżniczki Uminy, skarbu Inków przywiezionego do Europy i ukrytego gdzieś w murach Tropsztyna i strzeżonego przez tajemnicę indiańskiego pisma kipu oraz Andrzeja Benesza, potomka Berezwiczych, polityka oraz poszukiwacza skarbów, którego pasję rozwikłania tajemnicy zamku przerwała tragiczna śmierć... Projekcja tego filmu jest najlepszym przewodnikiem po warowni i kluczem do zrozumienia panującej tu niesamowitej atmosfery.
Opuszczając zamek warto za drogę powrotną wybrać Skalna Ścieżkę Inków - biegnący u stóp zamku szlak, poprowadzony skałami, na których twierdza się opiera. Gdy już dotarliśmy do samochodu, historia tego zamku była w nas nader żywa, ze wszystkimi swoimi tajemnicami. I nie przeszkadzało nam to, iż budulec zamku to beton. Przeszłość bowiem żyje przede wszystkim w nas.


Strona główna