PRZEŁ. KUBALONKA (761 m.n.p.m.) – STECÓWKA – PRYSŁOP – BARANIA GÓRA (1220 m.n.p.m.) – PRZEŁ. KUBALONKA

Nasza wędrówka rozpoczęła się na przełęczy Kubalonka, dość szczelnie zabudowanej barami i podobną infrastrukturą. Samochód zostawiliśmy na parkingu (6 zł doba) i podążając za czerwonym szlakiem ruszyliśmy przed siebie. Minąwszy kierunkowskaz „Czarne”, wędrowaliśmy asfaltową drogą, wijąca się w lesie. Po jakiś 20 min. dotarliśmy do leśnego parkingu i rozstaju dróg. Stąd można dotrzeć do pałacyku Prezydent RP w Wiśle-Czarne. Szlak skręca w las, my jednak wybraliśmy asfaltową drogę, wiodącą ku osiedlu na Stecówce. Momentami można z niej podziwiać dolinę Czarnej Wisełki.
Po ok. 35 min. dotarliśmy do Stecówki i sympatycznego prywatnego schroniska. Widać stąd Koniaków, Istebną i grzbiety Beskidu Żywieckiego. Na Stecówce warto zajrzeć także do malutkiego, drewnianego kościółka pw. Matki Boskiej Fatimskiej. Jego cisza i ustronność dopełnia urokliwość tego miejsca.


Opróżniwszy kufle „Brackiego” ruszyliśmy dalej, tym razem już nie schodząc z czerwonego szlaku. Ten wiedzie nas najpierw łagodnie pod górę, ku Karolówce (931 m.n.p.m.), by krótko przed jej szczytem odbić w lewo i zaczyna łagodnie schodzić w dolinę. Po ok. 20 min. dochodzimy do asfaltowej drogo, biegnącej wzdłuż rwacego strumienia. Tą drogą szliśmy chwilę, by znów odbić w lewo i rozpocząć w miarę forsowną wspinaczkę poprzez las. Ta droga doprowadzi nas do schroniska PTTK na Przysłopie pod Baranią Górą.
Samo schronisko… No cóż, niewiele możemy powiedzieć o nim dobrego. Nie dość, że jest to betonowy blok w środku lasu, to jeszcze jadalnia jest zimna i niezbyt przyjazna. Porzucone na stołach sztućce, plamy na ceratach… Stoliki ustawione na tarasie znajdowały się raczej w cieniu, co powodowało uczucie chłodu. Pozostawiliśmy je za sobą, rozpoczynając wspinaczkę ku szczytowi. Drogowskaz przy schronisku pokazuje czas 1 godz. i spokojnie można mu wierzyć. Przecięliśmy stok narciarski i rozpoczęliśmy wspinaczkę dość stromym szlakiem. Dodatkowo nie sposób iść drogą, ponieważ płynąca z góry woda zamieniła ją w spory jar. Wędrowaliśmy więc bokami, klucząc pośród drzew. Wspinanie się trwa do osiągnięcia Wierchu Równiańskiego (1160 m.n.p.m.). Tu droga staje się bardzo łagodna i swobodnie dotarliśmy do szczytu.
Tu największą atrakcją jest metalowa wieża widokowa, która „wynosi” nas ponad poziom lasu. Stąd możemy bez przeszkód podziwiać okoliczne szczyty – Skrzyczne, Klimczok z Błatnią, Czantorię oraz Beskid Żywiecki i Mała; z oddali prześwitywała też słowacka Mała Fatra. Widoki te przynoszą niezapomniane doznania.



Powrot odbył się ta sama trasą – wiadomo, samochód czekał na Kubalonce. Całość wędrówki ku szczytowi Baraniej zajęła nam ok. 2 godz. 30 min.




Strona główna